(TL;DR) Bardzo podoba mi się koncepcja zaczynania artykułu od wniosków i kluczowych informacji, tzw. TL;DR (co jest skrótem od anglojęzycznego sformułowania too long; didn't read -- co oznacza mniej więcej zbyt długi [tekst], nie czytałem). Więc właśnie od tego zacznijmy.
Nie ma sensu przepłacać, jeśli nie jest to potrzebne.
To jest kluczowe, najważniejsze pytanie.
Jestem przeciwnikiem strzelania z armaty do komara i kupowania rzeczy, które niepotrzebnie obciążają budżet. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą dodatkowe uwarunkowania związane np. z kosztem utrzymania jakiegoś rozwiązania.
Tak, butelka z filtrem również może się z takim kosztem wiązać.
Mamy w ofercie naszego sklepu różne filtry do wody, w tym najpopularniejsze filtry turystyczne i dla prepperów LifeStraw Peak Solo, które da się podłączyć do butelki PET, a po dokręceniu przystawki z wkładem węglowym usuwają nie tylko zanieczyszczenia mechaniczne (np. mikroplastiki), biologiczne (bakterie, pierwotniaki) lecz także zmniejszają ilość zanieczyszczeń chemicznych (w tym m.in. środków ochrony roślin i metali ciężkich).
Te rozwiązania świetnie nadają się do turystyki i na trudne czasy. Choć ze względu na wielkość wkładu węglowego, nie nadają się do wody mocno zanieczyszczonej chemicznie. W takim wariancie lepiej sprawdzą się na przykład filtry w zestawie Sagan Aquabrick.
Żadnego z tych rozwiązań nie poleciłbym jednak czytelniczce, która o dobór butelki z filtrem dla dziecka zapytała.
Co do zasady: nie. Woda w polskim wodociągu musi być bezpieczna do picia i zwykle taka jest. Zazwyczaj problemem naszych wodociągów nie są bakterie chorobotwórcze, choć oczywiście co roku w wielu miejscach w Polsce zdarzają się awarie i problemy z zanieczyszczeniem wody.
W każdym razie można powiedzieć, że polska kranówka jest zwykle bezpieczna. I w takim wariancie filtr membranowy LifeStraw, który zatrzymuje bakterie, pierwotniaki i zanieczyszczenia mechaniczne (np. mikroplastiki) jest zupełnie niepotrzebny. Warto pamiętać, że taki filtr trzeba płukać (aby się nie zapychał), dezynfekować od czasu do czasu i zakonserwować przed dłuższym przechowywaniem. Szerzej to zagadnienie omówione jest tutaj.
No i od czasu do czasu trzeba ten wkład filtrujący wymienić, bo się zużywa (zapycha).
A skoro tak, to rodzice kupując taki zestaw dla dziecka czy dla siebie najprawdopodobniej przepłacą za funkcje, których dziecko nigdy nie użyje. Dlatego w zeszłym roku pisałem tu na blogu artykuł, że LifeStraw Go 2.0 to nie jest dobra butelka na co dzień.
Dziecko nosi plecak przez wiele godzin. Więc odpowiednia butelka jest kluczowa. Może nie ma potrzeby dawać dziecku dużej ilości wody do picia w butelce, gdy wychodzi z domu? Może lepiej dać butelkę z filtrem i nalać do niej wody tylko trochę (na czas podróży do szkoły), aby potem dziecko samo napełniło butelkę kranówką?
Dobór odpowiedniej pojemności będzie pochodną poprzedniego punktu. Dziecko na co dzień zapewne będzie mieć dostęp do wody z wodociągu, wtedy można więc dać mu mniejszą butelkę, która po prostu będzie częściej napełniana.
Dopiero przy dłuższych wyjazdach, gdy nie będzie możliwości zaczerpnięcia wody, jest sens dawać do noszenia większą butelkę z większą ilością wody.
Szczególnie ważna przy słodzonej herbacie, sokach, kompotach. Gdy rozmawiamy o butelce używanej tylko i wyłącznie do wody, ma to znaczenie mniejsze.
Upadki są nieuniknione. Rzucanie plecakiem to coś, co robi chyba czasem każde dziecko.
Filtry trzeba wymieniać. Jeśli więc do naszych zastosowań wystarczy tańszy filtr, który dostatecznie dobrze usuwa to, co potrzebujemy (np. związki chemiczne powodujące nieprzyjemny smak wody), to po co przepłacać?
Odpowiedź na to pytanie jest moim zdaniem prosta: warto kupować butelkę z dobrym filtrem, usuwającym zanieczyszczenia mechaniczne (np. mikroplastiki), biologiczne (pierwotniaki, bakterie) i chemiczne, gdy będziemy pić wodę, która może zawierać te zanieczyszczenia.
A zatem chodzi o wszelkiego rodzaju sytuacje, w których nie mamy dostępu do uzdatnionej wody z wodociągu. Czyli w podróży, na wycieczce, jeśli będziemy czerpać wodę nieuzdatnioną z przygodnych studni czy wód powierzchniowych.
No i oczywiście trzeba pamiętać o ograniczeniu: butelka taka jak LifeStraw Go 2.0 jest sztywna i wodę z niej trzeba zassać ustami.
Na sytuacje kryzysowe, przy przygotowania na długotrwałe sytuacje awaryjne, rekomendowałbym jednak rozwiązanie typu LifeStraw Peak Solo + przystawka z wkładem węglowym. Po nakręceniu na butelkę PET otrzymujemy możliwość oczyszczenia dużych ilości wody, np. do garnka, do zagotowania obiadu, ale także do kilku pojemników z wodą czystą, noszonych przez rodzinę.
Zamiast kupować każdemu osobną butelkę z filtrem LifeStraw Go 2.0, kupmy dla rodziny dwa komplety Peak Solo + przystawka z wkładem węglowym. Cenowo wyjdzie znacznie lepiej, a i elastyczność użytkowania będzie większa.
Tutaj mogę z czystym sumieniem polecić butelki, z których korzystam sam. W naszej ofercie mamy między innymi plastikowe butelki Nalgene Wide Mouth, ale także i butelki ze stali nierdzewnej Klean Kanteen.
Czasem najrozsądniejszym rozwiązaniem jest po prostu solidna butelka bez filtra.
Najlepsza butelka dla dziecka to niekoniecznie ta najdroższa, z najbardziej zaawansowanym filtrem.
Dobra butelka to ta, która odpowiada rzeczywistym potrzebom dziecka i rodziny.
Na tym polega filozofia Domowego Survivalu i KARALUCHA: kupować sprzęt dopasowany do realnych potrzeb. Wie o tym każdy, kto choć raz konsultował ze mną swoje zakupy telefonicznie. :)