*Gotowi w 360 dni* -- nasz nowy program szkoleniowy

Dodano:2026-10-01

Jaki filtr do wody wybrać? Ile żywności zgromadzić? Co powinno znaleźć się w plecaku ewakuacyjnym? Czy warto kupić agregat? Jak przygotować się na blackout? Od czego zacząć, jeśli mieszkamy w bloku?

To wszystko są dobre pytania. Odpowiedzi na nie można znaleźć między innymi w materiałach Domowego Survivalu, a część potrzebnego wyposażenia -- tutaj, w naszym sklepie. Tyle że po latach zajmowania się tematyką przygotowań zauważyliśmy pewien problem: odpowiedzi na sto takich pytań nie tworzą jeszcze strategii przygotowania rodziny.

Można przeczytać kilka książek, obejrzeć setki filmów i zgromadzić sporo sprzętu, a mimo to nadal nie wiedzieć, czy jesteśmy rzeczywiście dobrze przygotowani. Czy mamy wystarczający zapas wody? Czy zakup kolejnego powerbanku rzeczywiście powinien być teraz naszym priorytetem? Czy mamy plan ewakuacji, czy tylko plecak ewakuacyjny? Co zrobi nasza rodzina, jeśli przez kilka dni nie będzie prądu, wody albo ogrzewania?

Problemem nie zawsze jest brak wiedzy

Domowy Survival istnieje od 2010 roku. Przez ten czas powstał ponad tysiąc filmów i prawie tysiąc artykułów poświęconych przygotowaniom na sytuacje kryzysowe, a także książka "Domowy Survival", która doczekała się drugiego wydania.

Z czasem coraz wyraźniej było jednak widać ograniczenie takiego sposobu przekazywania wiedzy. Możemy przygotować artykuł o zapasach wody, ale nie wiemy, ile osób mieszka w domu czytelnika i ile ma on miejsca na ich przechowywanie. Możemy nagrać film o ewakuacji, ale sytuacja rodziny z dwójką małych dzieci, samochodem i krewnymi mieszkającymi poza miastem będzie zupełnie inna niż sytuacja samotnej osoby, która nie ma samochodu ani oczywistego miejsca, do którego mogłaby się ewakuować.

Podobnie jest ze sprzętem. Filtr do wody jest pojedynczym narzędziem, a nie całym rozwiązaniem problemu braku wody. Spakowany plecak ewakuacyjny nie jest kompletnym rozwiązaniem na ewentualność ewakuacji. Radio samo w sobie nie tworzy systemu komunikacji, a agregat nie oznacza jeszcze odporności na awarię zasilania. Sprzęt zaczyna być naprawdę użyteczny dopiero wtedy, kiedy wiemy, jaki problem ma rozwiązywać i jak wpisuje się w całość naszych przygotowań.

Jest też jeszcze prostszy problem: przeczytanie artykułu czy obejrzenie filmu nie oznacza, że cokolwiek zmieniło się w naszym życiu. Możemy pomyśleć: "muszę się tym zająć", po czym obejrzeć kolejny materiał podpowiedziany przez YouTube'a. I następny. Po roku możemy wiedzieć o survivalu znacznie więcej, a jednocześnie wciąż nie mieć rodzinnego planu działania.

Zamiast kolejnych filmów -- proces 

Właśnie z tego powodu stworzyliśmy program szkoleniowy "Gotowi w 360 dni", który ruszył niedawno na naszym Patronite. Jego założeniem nie jest tylko dostarczenie uczestnikom jeszcze większej ilości informacji o survivalu. Chodzi o to, aby przez rok krok po kroku zamieniać wiedzę w konkretne działania.

Schemat jest prosty: wiedza prowadzi do zadania (pracy domowej), zadanie prowadzi do wdrożenia, a następnie przychodzi czas na kolejny krok w procesie. Dlatego kolejne lekcje programu rozdzielone są czasem przeznaczonym na pracę własną. Po każdej z nich uczestnicy dostają kolejne zadania, dzięki którym nie tylko dowiadują się, co warto zrobić, ale rzeczywiście zaczynają wprowadzać zmiany.

Punktem wyjścia nie jest przy tym pytanie: "co powinien mieć każdy prepper?", bo nie takie pytanie należy sobie zadawać. Znacznie ważniejsze jest: "co najbardziej zwiększy odporność mojej rodziny w naszej konkretnej sytuacji?".

Inne będą priorytety mieszkańca bloku, inne właściciela domu na wsi. Inne rodziny z małymi dziećmi, a jeszcze inne osoby mieszkającej samotnie. Znaczenie mają dostępna przestrzeń, budżet, stan obecnych przygotowań, możliwości transportu, ludzie w naszym otoczeniu i wiele innych czynników.

Od chaosu do systemu

W pierwszym etapie programu uczestnicy porządkują więc swoją sytuację: rozpoznają potrzeby, zagrożenia, braki i priorytety.

Później zajmują się między innymi wodą, żywnością, energią, ogrzewaniem, komunikacją i bezpieczeństwem.

Kolejne etapy obejmują rodzinne procedury, ewakuację, awaryjną łączność, testowanie przygotowań oraz budowanie sieci wsparcia.

Nie chodzi jednak o odsłuchanie kolejnych lekcji i bezrefleksyjne odhaczanie kolejnych tematów. Ostatecznym celem programu jest połączenie całości w spójny rodzinny system przygotowań. Dlatego po 360 dniach sukcesem nie będzie obejrzenie 25 lekcji ani kupienie określonej liczby produktów. Sukcesem będzie sytuacja, w której uczestnik wie, co jego rodzina już potrafi, jakie ma zasoby, jak ma działać w razie problemów i co nadal wymaga poprawy.

Sprzęt jest ważny. Ale jest tylko częścią rozwiązania To podejście jest szczególnie istotne właśnie tutaj, na blogu sklepu ze sprzętem survivalowym. Oczywiście uważamy, że odpowiednio dobrany sprzęt potrafi być niezwykle przydatny -- inaczej KARALUCH nie miałby większego sensu. :) 

Ale nie chcemy przekonywać, że bezpieczeństwo rodziny można zbudować poprzez same tylko kolejne zakupy, nawet najlepszego sprzętu. Czasem najlepszym następnym krokiem rzeczywiście będzie kupienie filtra do wody, latarki czy kuchenki awaryjnej. Innym razem znacznie więcej da przygotowanie kopii dokumentów, rozmowa z rodziną, sprawdzenie alternatywnej drogi ewakuacji albo poznanie sąsiada. 

Najpierw potrzeba. Potem plan. Dopiero później rozwiązanie -- którym czasem będzie sprzęt.

Program „Gotowi w 360 dni” powstał właśnie po to, żeby pomóc tę kolejność zachować. Koszt uczestnictwa w rocznym programie zaczyna się już od 60 zł miesięcznie, a zapisać się można przez platformę Patronite. Pierwsza lekcja już się odbyła, ale do programu można wciąż dołączyć. Po dołączeniu każdej nowej osobie udostępnimy bowiem zapisy poprzednich lekcji wraz z pracą domową. 

© Karaluch 2011-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.