LifeStraw Escape: ten filtr wystarczy na niejeden kryzys!

Dodano:2026-08-07

Cenię produkty marki LifeStraw. Doceniam ich nowe, fajne wynalazki, ale też głośno wyrażam zastrzeżenia, gdy zrobią coś niemądrego (jak np. usunięcie z oferty świetnego zestawu LifeStraw Flex).

I nowy ich produkt: zestaw z filtrem do wody LifeStraw Escape oceniam bardzo wysoko, dlatego zdecydowałem o wprowadzeniu go do oferty sklepu. Na YouTube opublikowałem materiał pokazujący ten filtr i stwierdziłem, że to może być ostatni filtr, który w życiu kupicie, bo wystarczy na niejeden kryzys.

LifeStraw Escape to wielki kawałek plastiku w formie beczki o pojemności około 20 litrów. Do beczki nalewamy brudną wodę (choć najlepiej wstępnie podczyszczoną, o czym później). Ręczną pompką (to pomarańczowe ustrojstwo na zdjęciach) podnosimy ciśnienie we wnętrzu. Odkręcamy kranik, woda sama wypływa. A my tylko musimy uzupełniać powietrze (ciśnienie), a gdy woda się skończy, odkręcić pompkę i uzupełnić wodę.

Zestaw ma tak naprawdę trzy elementy filtrujące:

  1. filtr wstępny z drobnej siateczki, aby usunąć największe zanieczyszczenia i przedłużyć żywotność membrany filtrującej (to ten podłużny, ledwo widoczny w dolnej części powyższego zdjęcia, jasnoszary element),
  2. główny i najważniejszy element -- filtr z membraną ultrafiltracyjną, który zatrzymuje zanieczyszczenia mechaniczne i biologiczne (wirusy, bakterie, pierwotniaki) (to ta leżąca na stoliku, podłużna, niebieska część, z widocznymi fragmentami rurek wykonanych z membrany),
  3. filtr węglowy, który usuwa zanieczyszczenia chemiczne (szary element, który stoi obok kranika). 

O tym, co filtr usuwa, to ja nie będę tutaj pisać, bo jest to wymienione w opisie filtra u nas w sklepie (link jest powyżej). Ważna jest jednak ogromna żywnotność elementów filtrujących: 18 000 litrów dla filtra membranowego (osiemnaście tysięcy litrów) oraz 600 litrów dla wkładu węglowego. Warto przy tym zaznaczyć, że producent zaleca wymianę filtra węglowego co 2 miesiące, bez względu na to, czy przefiltrował 600 litrów wody, czy mniej.

600 litrów to dwa miesiące filtrowania po 10 litrów wody dziennie, czyli po 2,5 litra uzdatnionej wody pitnej dziennie dla każdego czteroosobowej rodziny. A głównego elementu filtrującego prawdopodobnie nigdy nie wymienicie, bo wystarczy on na jakieś 5 lat filtrowania codziennie po 10 litrów wody!

Producent sygnalizuje, że filtr nie nadaje się do uzdatniania wody morskiej ani słonej, ale także do wody mocno zanieczyszczonej chemicznie. I tu jako przykłady podaje wodę z odwodnienia kopalni, ale także wodę z cieków wodnych przepływających przez obszary intensywnie eksploatowane rolniczo. 

Co on w takim razie usuwa i w jakim stopniu? Producent wspomina, że filtr usuwa chlor, metale ciężkie (ołów), związki organiczne i redukuje nieprzyjemne aromaty. Producent publikuje też raporty z niezależnych badań działania tego filtra. O tym kilka słów. 

Jaką chemię usuwa LifeStraw Escape?

Filtr spełnia wymogi normy NSF42, która wymaga, aby filtr usuwał z wody co najmniej połowę chloru. W trakcie badań przepuszczono przez filtry ponad 1 000 litrów wody i wszystkie testowane egzemplarze spełniły ten wymóg (50% usunięcia chloru) aż do 900 litrów, a przy kolejnym pomiarze po osiągnięcuu 1 000 litrów ponad połowę chloru usunęło 2/3 filtrów. Warto zaznaczyć, że na poziomie deklarowanej żywotności przez producenta, czyli przy 600 litrach, filtry usuwały ok. 72-75% chloru, a przy 300 litrach -- ponad 95%. Oczywiście wiadomo, że skuteczność wychwytywania zanieczyszczeń chemicznych przez wkład węglowy spada wraz z ilością oczyszczonej wody, bo po prostu węgiel traci dalszą zdolność wychwytywania tych substancji.

Filtr spełnia wymogi normy NSF53, która określa sposób badania i skuteczność filtrów pod kątem usuwania ołowiu. Jest to dość ciekawe, więc opiszemy to bardziej szczegółowo. Norma zakłada, że filtry badane sa wodą o odczynie pH 6,5 oraz pH 8,5. Przepuszcza się przez filtry wodę zawierającą ołów w ilości 150 µg/l (czyli 150 pbb, parts per billion, części na miliard), i wymaga się, aby po przejściu przez filtr w wodzie było poniżej 5 µg/l (ppb) ołowiu, co oznacza ok. 97% skuteczności usuwania. 

I teraz wyszły ciekawe wyniki. Bo przy odczynie pH 8,5 filtry spełniły wymogi normy NSF53 aż do 1 300 litrów przetestowanej wody. Zaś przy 600 litrach woda ze wszystkich badanych filtrów miała poniżej 0,5 ppb ołowiu. Przy odczynie pH 6,5 woda ze wszystkich filtrów w zasadzie niemal nie wykazywała obecności ołowiu, co oznacza, że skuteczność jego usuwania była dalece lepsza od wymaganej. I to przez cały przebadany zakres, aż do 1 400 litrów wody!

A potwierdzić to możesz samodzielnie zaglądając do opublikowanego przez LifeStraw Evidence Dossier.

A jak dokładnie ten filtr wygląda? To można zobaczyć na moim filmie.

© Karaluch 2011-2024. Wszystkie prawa zastrzeżone.