Większość przenośnych, turystycznych filtrów do wody -- zwłaszcza tych opartych na membranach kapilarnych, jak LifeStraw, ale także filtrów z porowatymi wkładami ceramicznymi -- jest bardzo wrażliwa na zamarzanie. Jeśli filtr zawiera wodę i zamarznie, może dojść do pęknięć w strukturze membrany albo ceramicznego wkładu. Skutkuje to tym, że zanieczyszczenia biologiczne i fizyczne, które normalnie zostałyby zatrzymane, mogą przedostać się do przefiltrowanej wody.
Co gorsza, takie uszkodzenie jest niewidoczne i nieodwracalne. Półprzepuszczalna membrana w magiczny sposób się nie zregeneruje. A ponieważ takie uszkodzenie trudno zauważyć, a nie nosimy przy sobie żadnych przyrządów do sprawdzenia czystości wody (np. mikroskopu), może to być bardzo niebezpieczne dla zdrowia a nawet życia.
Zimą należy zatem bezwzględnie chronić filtr przed zamarznięciem. Trzymać go blisko ciała, na przykład w saszetce na klatce piersiowej, pod swetrem, w torebce strunowej. W nocy spać z nim w śpiworze. Wyciągać na krótko, tylko na moment użycia, a potem jak najszybciej opróżnić go z wody i schować z powrotem.
Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że przy bardzo niskich temperaturach, gdy woda błyskawicznie zamarza, nawet to nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. W takich warunkach rekomendowalibyśmy podgrzanie wody wcześniej na ognisku lub kuchence turystycznej, aby zminimalizować ryzyko, że woda pozostała we wnętrzu filtra zdąży schłodzić się na tyle mocno, by zamarznąć.
Jeśli filtr był kiedykolwiek używany, należy przyjąć, że jest w środku mokry i musi być przenoszony blisko ciała. Nie można robić wyjątków dla filtrów, które leżały w domu od poprzedniego sezonu i "na pewno dobrze wyschły".
Oczywiście filtry nowe, nigdy nieużywane, nie są obciążone tym ryzykiem. Dlatego sprzedajemy je i wysyłamy do Paczkomatów także w tych niskich temperaturach, które panowały ostatnio.
Tabletki do dezynfekcji wody z substancją aktywną na bazie chloru również mają swoje ograniczenia zimą. Chemiczne reakcje dezynfekcji zachodzą wolniej w niskich temperaturach, co oznacza, że skuteczność działania tabletek spada. Spotkać się można z opiniami, że w warunkach bliskich 0°C czas po wymieszaniu i rozpuszczeniu tabletki a przed skorzystaniem z wody powinien zostać wydłużony nawet dwukrotnie. W zimie warto więc uzbroić się w cierpliwość. Przyda się także podgrzać wodę przed dezynfekcją, bo im wyższa jej temperatura, tym szybciej zadziała tabletka.
Można o tym poczytać na przykład w dokumentacji sprzedawanych w naszym sklepie tabletek do uzdatniania wody Javel Aqua.
Przenośne rozwiązania do dezynfekcji, jak np. urządzenia Steripen, doskonale działają w niskich temperaturach, także na mrozie. Choć i w tym przypadku mamy do czynienia z pewnymi różnicami.
Po pierwsze, na mrozie spada wydajność baterii lub akumulatorków, z których korzystamy.
Po drugie, znajdujące się w wodzie, ale jeszcze niewidoczne gołym okiem, kryształki lodu, mogą utrudnić dotarcie promieniowania ultrafioletowego do każdego zakamarka w pojemniku z dezynfekowaną wodą. To zaś spowoduje, że nie wszystkie bakterie i wirusy zostaną w ten sposób zneutralizowane.